Jak to w końcu jest z bezpieczeństwem w gdańskiej dzielnicy Stogi? Mieszkańcy twierdzą, że strach wyjść na ulicę, policja powołuje się na swoje statystyki i twierdzi, że nie ma powodu do niepokoju.
Stogi to dzielnica, która nie cieszy się dobrą sławą wśród gdańszczan.
Swego czasu dochodziło tu do porachunków zorganizowanych grup przestępczych, teraz ofiarami napastników padają starsze osoby.
Kradzieże, rozboje, niszczenie mienia to zdaniem mieszkańców dzielnicy norma. Ataki na osoby starsze, wyrywanie torebek, portfeli czy zrywanie biżuterii to zdarzenia do których coraz częściej dochodzi na ulicach Stogów. Przeważająca większość spraw jest umarzana z powodu niewykrycia sprawcy.
Mieszkańcy skarżą się na prace tutejszej policji. Według nich za mało jest patroli, zgłaszają się nawet osoby które twierdzą, iż funkcjonariusze nie reagują nawet wtedy, gdy sami są świadkami jakiegoś zajścia.
Policja natomiast twierdzi, iż na Stogach jest spokojniej niż kiedykolwiek w historii tej dzielnicy. Swoją opinię uzasadnia tym, że statystyki przez nią prowadzone wykazują spadek przestępstw w tym rejonie Gdańska.
Ale czy statystyki aby na pewno są odzwierciedleniem stanu rzeczywistego? Ile osób nie decyduje się zgłosić kradzieży, włamania czy zniszczenia mienia, gdyż nie ma nadziei na pomoc policji w wykryciu sprawcy?
Komenda Miejska Policji w Gdańsku uspokaja mieszkańców – do służby na terenie Stogów kierowane są dodatkowe patrole. Zachęca też, aby o każdym przestępstwie informować dyżurnego, gdyż każde zgłoszenie musi zakończyć się interwencją funkcjonariuszy.